Taniu? – Żanna nie spodziewała się zobaczyć siostry byłego męża na progu. Dziewczyna była kompletnie przemoczona, woda spływała jej po długich włosach strużkami.
- Zaczęło padać, gdy szłam. Moje ubrania są przemoczone, mogę je wykręcić… Wpuścisz mnie?
- No cóż… Proszę. – Żanna zrozumiała, że Tatiana przebyła długą drogę: dom Żanny znajdował się na strzeżonym osiedlu, przy odległej ulicy, skąd od głównej bramy trzeba było iść jakieś piętnaście minut. To, jak Tatiana znalazła dom Żanny i jak została wpuszczona na teren, pozostawało zagadką.
- Dasz mi herbatę? – Tanya strząsnęła krople wody z policzka i rozmazała tusz do rzęs, który spływał jej spod oczu.
„Najpierw się osusz” – Żanna podała jej ręczniki papierowe. Podłoga nie tolerowała wilgoci, a mokre trampki Tatiany stanowiły zagrożenie dla nowych napraw.
- Dziękuję.
- A teraz powiedz mi, dlaczego przyszedłeś.
— Naprawdę potrzebuję pieniędzy.
- Co to ma wspólnego ze mną? Nie pożyczam pieniędzy.
- Wiem, nie proszę. Przyszłam, żebyś mi pomógł z pracą. Zgadzam się na wszystko. Na każdą pracę! Byle mi płacili… Wiem, że twój nowy mąż ma sieć hoteli. Poproś go, żeby załatwił mi pracę…
— Czy masz jakieś doświadczenie?
- Tak! – Tanya skinęła głową. – Pracowałam w kawiarni.
- Kto?
— Kierowniku… Miałam tam pracować… Ale zatrudnili mnie tymczasowo jako kelnerkę! Nie pracowałam wystarczająco długo, żeby awansować.
— Jak długo pracowałeś?
- Około dwóch miesięcy. W jednym miejscu przez dwa tygodnie, w drugim przez tydzień… a z trzeciego wyjechałem wczoraj. Nie dogadywałem się z dyrektorem.
Żanna spojrzała na Tanię ze zdziwieniem.
- Rozumiesz, że z taką „listą” nigdzie cię nie przyjmą?
- Jak to? Trzy różne kawiarnie! Tak, jestem super doświadczony!
— To, że skaczesz z miejsca na miejsce, nie daje ci wartości, wręcz przeciwnie.
- Co mam zrobić? Bardzo potrzebuję pieniędzy… – Tania spojrzała na Żannę i wybuchnęła płaczem.
- Po co ci pieniądze? I dlaczego zdecydowałeś, że możesz je tu zarobić?
- Gdzie indziej mogę je zdobyć? W naszym „kołchozie” z trzema domami?!
— Życie w Moskwie jest drogie, mieszkania są drogie… Gdzie mieszkasz?
— Na początku mieszkałam u koleżanki, potem poszłam do brata, ale mnie wyrzucił… Ma nową kobietę, nie pozwoliła mi z nimi mieszkać.
- Naprawdę? – Żanna skrzywiła się. Wspomnienie o byłym mężu sprawiło, że poczuła się nieswojo.
- Stał się niegrzeczny i wredny dla tej kobiety! Chciałam z nim zostać, a ten zrzęda wyrzucił mnie za drzwi! Żaneczka, pomożesz mi? Nie mam do kogo się zwrócić oprócz ciebie…
„Nie mogę ci niczego obiecać, bo sam nie pracuję i nie mogę ci znaleźć pracy.
- No cóż, jesteś kobietą! Masz wpływ na męża… no to poproś go, żeby załatwił mi u siebie pracę, przez swoje znajomości…
– Niczego nie obiecuję, wszystko będzie zależało od tego, jakie będzie miał wolne miejsca. Mój mąż jest teraz w podróży służbowej, wróci dopiero w weekend.
– Dziękuję! Wiedziałam, że jesteś dobrym człowiekiem, a nie taką jędzą… Zanna, kochanie, czy mogę u ciebie przenocować? Proszę… – Tatiana złożyła dłonie na piersi. – Patrz, jaki deszcz! Zaraz się ściemni, a ja nie mam pieniędzy na powrót.
- Jak się tu znalazłeś?
— Autostop…
- Tak… – Żanna zrozumiała, że pozwolenie dziewczynie wyjść samej na autostradę w nocy jest niebezpieczne. I chociaż Tania była dla niej zupełnie obca, Żanna zlitowała się nad nią i pozwoliła jej spędzić noc w pokoju gościnnym. – Dobrze. Ale wyjedziesz jutro rano. Nie potrzebuję żadnych pasożytów.
„Dobrze” – uśmiechnęła się promiennie Tanya. Wyciągnęła się na łóżku i spojrzała na nowoczesny żyrandol, piękną tapetę i drogie zasłony.
„Nikt w naszej wiosce nie ma takiego mężczyzny… Żanna miała szczęście, zdobyła bogatego męża… Gdybym tylko znalazła takiego jak on! I wszystkie problemy by się rozwiązały!” – marzyła Tania.
Spodziewała się, że dostanie pracę na jakimś ciekawym stanowisku, że spotka tam odnoszącego sukcesy i wolnego mężczyznę i wyjdzie za mąż, jak w romansach. Ale Tania nie rozumiała, że mężczyźni sukcesu nie patrzą na takie osoby jak Tania. I że nikt nie zatrudni 19-latki bez doświadczenia zawodowego na wysokie stanowisko.
Dokładnie to samo powiedział mąż Żanny, Stepan, po powrocie z podróży służbowej.
- Nie wiem, jak pomóc. Mam tylko jedno wolne miejsce dla Tatiany.
- Który?
- Co jej się nie spodoba.
„Powiedziała, że zgodzi się na każdą pracę” – wyjaśniła Żanna.
- Tak? No to niech przyjdzie jutro o 18:30. Jak tak bardzo chce pracować, to znajdzie pracę.
Tania dość szybko znalazła nowoczesny biurowiec sieci hoteli. Co prawda, spóźniła się… dotarła o 9:00. Ale nie czuła się winna – miała dobrą wymówkę – autobus się zepsuł.
Budynek był imponujący.
Wchodząc po schodach, zaczęła rozmyślać – wyobrażała sobie, że wchodzi do biura jako żona dyrektora, albo przynajmniej jego asystentka.
Tanya nawet specjalnie się ubrała do pracy: włożyła niewygodne buty na wysokich obcasach, krótką spódniczkę i top, który wyglądał jak moskitiera.
Chodzenie było niewygodne – pięta ciągle się zacinała i dziewczynka kilka razy o mało nie upadła. Na szczęście nie musiała tak daleko iść.
Tatiana gwałtownie otworzyła drzwi i wpadła na ochroniarza.
„Dokąd idziesz?” Spojrzał na nią badawczo.
— Do pracy!
— Twoja przepustka?
— Nie mam przepustki.
- Więc pomyliłeś drzwi. Wejście jest tylko obejściem.
- Tacy jak ja nie potrzebują przepustki. – Tatiana zadarła nos. – A ciebie… jutro wywalą. Przecież ty nie znasz wysokich rangą urzędników z widzenia!
Strażnik spojrzał na Tanię i roześmiał się. Chciał jej powiedzieć, że powinna wychodzić na autostradę tylko w takim stanie, żeby złapać „zalotników”. Ale nie miał czasu.
„Dzień dobry, Stepanie Siergiejewiczu” – stanął na baczność.
„Witaj, Nikołaju” – przywitał się Stepan, spojrzał na Tanię i skrzywił się. Chciał powiedzieć strażnikowi, żeby wyprowadził tę panią, ale nie miał czasu.
- A ja przyszłam do ciebie. Do pracy. – Powiedziała radośnie i dodała: – Jestem Tanya. Przyjaciółka twojej żony.
Stepan zarumienił się. Nie sądził, że Tatiana tak się ubierze, a już na pewno nie chciał łączyć tego „cudu” z Żanną.
- Spóźniłaś się! Trzy godziny spóźnienia! Dobra, chodźmy… – złapał ją za łokieć. – I nie mów nikomu, że masz coś wspólnego z moją żoną. Nie jesteście przyjaciółmi. I nie ubieraj się tak więcej.
- Zbyt wymyślne, co?
– Nie! Wyglądasz jak dama o niskich pobudkach społecznych! – syknął, odciągając dziewczynę od kolegów.
- Jaki jest sekret? Aha… Rozumiem, nie chcesz plotek, że zatrudniłeś mnie na dobre stanowisko dzięki znajomościom… – zasugerowała Tania. Stepan aż się zakrztusił.
— Kto obiecał ci „dobrą posadę”?
- Żanna… Czy twoje mieszkanie służbowe jest daleko od biura? Myślałam, że na razie tam zamieszkam.
– Nie kłam! Nie obiecano ci żadnego mieszkania! Najwięcej, na co możesz liczyć, to łóżko w pokoju wspólnym dla personelu obsługi.
- No cóż, myślałem, że skoro jesteś szefem, to znaczy…
- Co? Zrobić cię moim zastępcą?
- No, albo przynajmniej asystent.
- Mój asystent ma trzy wyższe wykształcenie i biegle włada pięcioma językami. Jakie inne języki znasz oprócz ojczystego?
Tanya zastanowiła się przez chwilę:
- Słone.
- Co to za język?!
- Dzieje się tak, gdy po każdej sylabie dodaje się literę „s”, a następnie taką samą samogłoskę, jaka poprzedza literę „s”.
- Żartujesz, prawda? Ale twoje poczucie humoru przyda ci się w nowej pracy.
— Kiedy zacząć?
- Zacznij już teraz. Idź na parter i tam poproś Marię. Pokaże ci wszystko i da ci mundur.
- Super! – Tanya zaprezentowała kostium biznesowy, taki, jaki noszą bizneswoman w filmach.
- Dostaniesz zapłatę pod koniec tygodnia. Popracujemy nad umową.
- A ile?
– Zależy od twojego sukcesu. Jeśli się postarasz, premia jest możliwa – napisał Stepan na kartce. Tania, oczywiście, była zdenerwowana. Liczyła na wyższą pensję. Ale uznała, że jest za wcześnie, żeby odmówić. Teraz miała dostęp do kręgu ludzi sukcesu i szansę, by jeden z lokalnych szefów się w niej zakochał, co pozwoliłoby jej szybciej wyjść za mąż. A wtedy nie musiałaby już pracować.
Z tymi myślami Tania zeszła na parter. Tam czekała na nią kobieta w białym fartuchu.
- Czy jesteś Tanya?
- I…
— Byłem.
– Chyba mnie pomyliłeś z inną Tanią… – Tatiana uniosła brwi, widząc miejsce pracy. – Ja… nie zatrudniłam się jako pokojówka! To pomyłka!
- Żeby zostać pokojówką, musisz się tego nauczyć. W międzyczasie będziesz pomocnicą młodszego sprzątacza. Przebierz się. W tych szpilkach na nic się nie przydasz.
Z tymi słowami Maria podała Tani wiadro, mop, szlafrok i gumowe kapcie.
- Ale ja…
- Dzisiaj myjesz podłogi od parteru do piątego piętra. I nie zapomnij o schodach.
Tanya chciała coś odpowiedzieć, ale jej „szef” był już zajęty rozmową telefoniczną.
- Nie ma mowy. Nie pisałem się na to.
Tatiana rzuciła narzędzia i poszła załatwić sprawę z szefem. Ale go już nie było. Był zajęty.
Wtedy Tania zadzwoniła do Żanny i opowiedziała jej wszystko, co myślała:
- Czy ty próbujesz sobie ze mnie żartować?!
- Co się stało?
- Twój mąż załatwił mi pracę sprzątaczki!
- Powiedziałeś, że potrzebujesz jakiejkolwiek pracy.
- Ale nie w ten sposób! Nie będę sprzątać toalet!
„Jeśli nie, to twoja sprawa” – westchnęła Żanna i się rozłączyła. Miała ważniejsze rzeczy do roboty niż opiekowanie się siostrą byłego męża.
Tatiana, słysząc sygnały dźwiękowe, wpadła we wściekłość, kopnęła drzwi i niechcący złamała sobie obcas. Musiała chodzić boso.
Kolorową dziewczynę trąbiły stuningowane samochody krajowej produkcji. Ale wśród kierowców nie było oligarchów. Musiała wracać do domu do brata pieszo – ze złamanym obcasem, w dziurawych rajstopach i zranionym ego.
„Słuchaj, może mogłabyś mi pomóc z pracą?” – zapytała, krzyżując ramiona na piersi. „Nie bądź jak Żanna…”
- Nie, Taniu. Najpierw się ucz, a potem przyjeżdżaj podbijać Moskwę – tymi słowami zatrzasnął drzwi przed nosem młodszej siostry.
Tanya musiała wrócić do domu, do rodziców i porzucić myśl o udanym małżeństwie.
„Po prostu nikt mnie nie docenił… w tej Moskwie” – powiedziała do swojej przyjaciółki, siedząc na ławce i gryząc pestki słonecznika.
„Mówią, że to prawda, że wszyscy tam są źli” – skinął głową mój przyjaciel.
- Zły i arogancki.
Pogadali jeszcze trochę, a potem rozeszli się, mając nadzieję, że następnym razem będą mieli więcej szczęścia.